Przejdź do głównej zawartości

Posty

Matka zasłaniała się szalem

To nie krople deszczu Spływające z parasolek To łzy Pogoda Jak na ironię przystało Znajome twarze A to nie czas na znajomości Mimowolne drgania głowy Na widok namacalnego dramatu Zmuszeni do rzeczy których nigdy nie mieli robić Kwestia kilku dni Zbyt wielu uśmiechów Metafizyczny i przyziemny skandal Róża ześlizgiwała się z trumny Do butów przyczepiały się mokre liście i piach A kościół był za mały Nie pomieścił Żalu Ludzi
Najnowsze posty

Proporcjonalność odwrotna

Piła sok którego Nie lubię W sposób dosadny Rano widziałam z oddali Ich Trzymających się za ręce Jej urocze Chude Szczupłe Nogi On pod ławką Położył swoją dłoń Na jej niewielkich udach I tych gestów będzie Coraz więcej A mnie coraz mniej

Przecież w grafiku

Zawstydzające literówki Które wytrącają z rytmu Interpretowania ważnych Treści I te niewinne wymówki Że to z premedytacją Tak mówił punkt pierwszy Mojego rocznego planu I wychodzenie z twarzą Pokrytą makijażem I ktoś mówi ach jaki piękny A ja wolę tylko z nią wyjść Niż myśleć o jej wyglądzie podstępnym Gdy ktoś o dziwnym usposobieniu Całuje moją rękę Ulegam nieprzyjemnemu otrzeźwieniu Zażenowanie tak o w prezencie I niezręczność towarzyska Gdy nie mam nikogo Na widowni W kulminacyjnym momencie I na słowo cześć Nawet nie całuje w rękę Ucieka niewinnie Ale zabawnie i ostentacyjnie

Prostota przekazu

Czy można połączyć klarowność przekazu ze swobodą bogatej interpretacji? Niektórzy Twórcy mogą się pokusić o używanie języka, który w rzeczywistości zrozumieją tylko nieliczni wybrańcy pojmujący tajemnice autorskiego kontekstu. Istnieją dwa przeciwne obozy. Pierwszy - zauważa intertekstualność, metafory, symbole, alegorie... nawet tam, gdzie być może tak naprawdę one nie sięgają. Drugi  - nie dowierza naiwności tych, którzy dzielą włos na czworo i z ubogich treści czynią dzieła lub chociażby bardziej wartościowe utwory. "Każdy mógłby coś takiego stworzyć". "To oczywiste prawdy, nie wiem skąd ten cały szum". Ale niech szczęśliwi będą Ci, którym dane jest pomyśleć jeden most dalej, nawet jeśli za daleko.

Pusty Dystans

Równolegle Usuwają mnie Odsuwają A ja się osuwam I oddalam coraz głębiej Ale jestem znieczulona Nie płaczę Choć czuję że powinnam Więc czy zmieniłam się na lepsze Albo lepsza bolesna apatia Albo przeszła bolesna rozpacz I teraz jej potrzebuję Rozpaczy spektakularnej Lub chociaż niewielkiej Ale nawet ona Już się odsunęła Dla mnie tylko Osuwiska

Naprzeciwko nie

Widzę ich gesty Te ładne dziewczyny Z którymi się trzymają Są tego warte Piękne mądre zabawne Ja stoję obok Przez deszcz patrzę Na przystanek z drugiej strony Moja droga nie biegnie tamtędy Zawsze nie Ten czas To miejsce I wiem że nie mam szans Nie próbuję Nie chcę Nie śmieję się z nimi Bo ból nie jest śmieszny

Oni przede mną

Obserwuję Ich Gesty Czułe Wrażliwe Na mój wzrok Który próbuje Go zatrzymać Ale On mknie dalej Zatrzymuje się na Niej Ich czułe spojrzenia Mój wyczulony wzrok Ból cierpienia Nie potrafię się cieszyć Ich wzajemnym szczęściem Jestem naznaczona tym Niefortunnym piętnem